Gioacchino Rossini (1792-1868)
La cambiale di matrimonio (Weksel małżeński)
Komedyjka dowcipna i sentymentalna
Jak na początku XIX wieku we Włoszech zostawało się rozchwytywanym kompozytorem operowym? Gioachino Rossini (1792–1868) miał do tego idealne warunki, jako syn aktywnego w lokalnym środowisku waltornisty i trębacza miejskiego oraz śpiewaczki. Od dzieciństwa uczył się gry na rogu, skrzypcach i instrumentach klawiszowych, później również na wiolonczeli, a także śpiewu. Od 1806 roku uczęszczał do Liceo Musicale w Bolonii, gdzie odniósł pierwsze zawodowe sukcesy. Jego kantata Il pianto d'Armonia sulla morte d'Orfeo zdobyła nagrodę w szkolnym konkursie, a katedra w Rimini zamówiła u niego mszę.
Już jako nastolatek Rossini pracował w operach – w 1804 roku grał na altówce w jednej z orkiestr, a niewiele później powierzono mu stanowisko maestro al cembalo. Odpowiedzialny był nie tylko za akompaniowanie w recytatywach, ale też dostarczanie dodatkowych arii do wystawianych dzieł. Już w czasach szkolnych otrzymał też pierwsze zamówienie operowe, od tenora Domenico Mombellego, który z dwiema córkami założył trupę operową. Demetrio e Polibio czekał jednak na wystawienie do 1812 roku.
Rossini zadebiutował więc jako kompozytor muzyki scenicznej innym utworem – farsą La cambiale di matrimonio do libretta Geatana Rossiego, wystawioną w Teatro San Moisè w Wenecji 3 listopada 1810 roku. Skąd zamówienie dla osiemnastoletniego, nieznanego autora? Oprócz pewnego doświadczenia teatralnego i pierwszych sukcesów kompozytorskich, Rossiniemu pomogły – cóż – znajomości. Z Rossinimi przyjaźniło się małżeństwo Morandich – organista i kompozytor Giovanni i mezzosopranistka Rosa. Kiedy dowiedzieli się, że kompozytor, u którego zamówiono nową farsę zerwał kontrakt, za radą Francesca Cavallego polecili aspirującego twórcę impresariowi Teatro San Moisè Antoniemu Cerze. Sam kompozytor wspominał, że zrobił na Cavallim wrażenie wcześniej. Jako trzynastoletni maestro al cembalo w teatrze w Senigalli miał zwrócić uwagę śpiewaczce, że jej cadenza nie ma sensu harmonicznie. Ta mimo ostrzeżenia dała się ponieść inwencji, publiczność była skonsternowana, a klawesynista pękał ze śmiechu. Niestety wylądował za to u protektora prima donny, właśnie Cavallego. Ten szczęśliwie zrozumiał argumenty młodzieńca i nie tylko darował mu przewinienie, ale i obiecał pomoc, jeśli kiedyś napisze operę.
Teatro San Moisè było idealnym miejscem dla debiutanta. Wystawiano w nim przede wszystkim farsy – jednoaktowe commediole, czyli komedyjki, najczęściej po dwie jednego wieczoru. Ten dość nowy gatunek, „skompresowana opera buffa”, nie miał klasycznego rodowodu, więc kompozytor nie musiał czuć się przytłoczony ciężarem tradycji, mógł pisać swobodnie. Libretta często czerpały ze współczesnych komedii mieszczańskich, a nie poważnych tematów historycznych, mitologicznych czy nawet baśniowych. Pracę ułatwiały też jasno określone ograniczenia, wynikające z tego, że farsy wystawiano tanio: brak chóru, nieduży zespół śpiewaków, prostota inscenizacji i zwarta ustandaryzowana forma.
Farsy zaczynały się zwykle od sinfonii, niezależnej tematycznie od dalszego ciągu utworu. W La cambiale di matrimonio Rossini wyjął gotowe strony z szuflady – Sinfonię Es-dur z czasów szkolnych, w której słychać już charakterystyczne ruchliwe partie fletów i rogów. Po sinfonii następowała trzyczęściowa introdukcja, złożona z duetu, numeru solowego, zwykle ariosa i tria, potem kilka kolejnych numerów doprowadzających do concertato – rozbudowanego ensemble’u odpowiadającego finałowi pierwszego aktu w operze buffa. Z concertato kontrastuje aria któregoś z drugoplanowych bohaterów, po niej wprowadzone zostają duet, wirtuozowska aria głównej postaci (zwykle sopranu) i finałowy ensemble.
W introduzione Weksla małżeńskiego w typowym komediowym, wartkim duecie Norton, sekretarz bogatego londyńskiego kupca Milla, sugeruje pokojówce jego córki Clarinie, że panienka Fanni już niedługo może wyjść za mąż. W cavatinie Tobia Mill pokazuje się od razu jako postać komiczna i mało sympatyczna, w szlafroku i szlafmycy, z mapą i kompasem, zniecierpliwiony próbuje bezskutecznie zmierzyć odległość z Anglii do Ameryki (cavatina Chi mai trova il dritto, il fondo). Przerywają mu Clarina z nieokreśloną sprawą i Norton, z listem z kolonii – tercet rozwija się w wieńczącą introduzione strettę.
Okazuje się, że kupiec z Kanady, Slook, ma przyjechać odebrać zamówienie na… małżonkę: „proszę mi przysłać żonę o następujących kształtach oraz formie. […] Posag całkiem zbyteczny, ale niech będzie uczciwa, lat najwyżej trzydzieści, o gładkiej skórze, karnacji, bez skazy na reputacji. Musi być także silna i krzepkiego zdrowia, żeby wytrzymać trudy podróży i klimatu, bobym nie chciał jej stracić przedwcześnie i zbytecznie, ledwom ją nabył przecież”. Fanni Mill oczywiście spełnia wszystkie warunki, a jej obrotny ojciec zachwycony jest prostolinijnością i otwartością kandydata na zięcia, tak rzadką w tej „epoce żelaza” i nie przejmuje się tym, że jego córka może nie być zadowolona z planowanej transakcji. I w istocie nie jest, bo podoba jej się – z wzajemnością – nowy księgowy ojca, Edoardo, o czym dowiadujemy się z sentymentalnego duetu, w którym młodzi w uniesieniu przysięgają sobie wierność. Norton burzy ich spokój, pokazując list, w którym Mill dobił targu o córkę, „Jak przystało na sklep, jakby Miss była belą towaru”.
Slook, wchodzący na scenę z cavatiną Grazie… grazie…, okazuje się ekscentryczny, lecz sympatyczny – wszyscy widzą w nim „szlachetnego dzikusa”. Fanni nieświadomie wręcza mu dokumenty ślubne, czyli tytułowy weksel małżeński. Concertato nie jest tu jeszcze tak absurdalnie szalone, jak będzie w późniejszych farsach i operach buffa Rossiniego, ale w duecie przechodzącym w tercet Darei per sì bel fondo widać już zalążki późniejszych pandemoniów. Kontrastuje z nim subretkowa aria Io vado intanto, w której Clarina współczuje młodym zakochanym. Nortonowi udaje się zasiać w Slooku wątpliwości co do uczciwości interesu – przygotowany dlań towar ma być obciążony hipoteką. Ta informacja i wcześniejsze groźby Fanni, że jeśli Kanadyjczyk weźmie ją za żonę, wyłupi mu oczy, sprawiają, że mężczyzna odrzuca kontrakt. Prędko przerzucają się z Millem kwestiami w karkołomnym duecie Dite presto. Ojciec Fanni grozi Kanadyjczykowi pojedynkiem.
Slookowi udaje się zdybać Fanni i Edoarda samych. Dwójka wyjaśnia mu sprawę, a wielkoduszny Amerykanin – robiący piękny przytyk w stronę rzekomo cywilizowanych europejskich zwyczajów grożenia gościom śmiercią i sprzedawania córek – rozwiązuje problem młodych, czyniąc Edoarda swoim spadkobiercą i przekazując mu weksel. Fanni, wzruszona, śpiewa ostatnią arię opery – Vorrei spiegarvi il giubilo. Niestety sprawa nie jest zakończona, wszak Mill, karykaturalnie zacięty, zamierza się pojedynkować. Ostatecznie uspokaja go przyszły spadek zięcia i wszyscy mogą odetchnąć z ulgą.
Sukces La cambiale di matrimonio (trzynaście spektakli w Wenecji, wznowienia w innych miastach we Włoszech i za granicą – w tym w Warszawie w 1862 roku), za który odpowiadało komiczne, a jednocześnie życiowe, libretto z absurdalną grą branżowym słownictwem kupieckim, zręczna, atrakcyjna muzyka, a także ceniona obsada prapremiery (w roli Fanny oczywiście Rosa Morandi) zapewnił Rossiniemu jeszcze cztery podobne zamówienia z San Moisè i godnie otworzył karierę kompozytora.
Dominika Micał
