Joseph Haydn (1732-1809)
Uwertura do opery Armida Hob. XXVIII:12
Kompozytor wszechstronny, pierwszy z klasyków wiedeńskich, którego twórczość instrumentalna stanowi do dziś trudną do przecenienia część kanonu literatury muzycznej, nie stronił bynajmniej od pisania utworów scenicznych. Większość z nich powstało na dworze książąt Esterházych, gdzie Joseph Haydn został zatrudniony w 1761 roku i przez blisko trzy dekady pracował jako nadworny kompozytor i wicekapelmistrz. Jego zadaniem było między innymi przygotowanie orkiestry i śpiewaków do odbywających się tam nawet ośmiu premier operowych rocznie. Choć obowiązki te pochłaniały sporo czasu, to intensywny kontakt z dziełami Cimarosy, Anfossiego, Paisiella, Traetty czy Salieriego okazał się nad wyraz wzbogacający. Wprawdzie jego własnych propozycji w tym gatunku powstawało wówczas mniej, ale każda z nich stanowi dzieło wyjątkowe.
Skomponowana w 1783 roku Armida uważana jest za jego najwybitniejszy utwór sceniczny – tak też podobno myślał o niej sam Haydn. Ta zamknięta w trzech aktach dramma eroico zdradza wyraźne wpływy stylu włoskiego, podobnie jak otwierająca ją uwertura. W libretcie temat wojny krzyżowców łączy się z wątkiem miłości bohaterów pochodzących z wrogich sobie obozów, intryga i poczucie lojalności rywalizują z siłą niespodziewanego uczucia, a całość rozgrywa się w świecie dobarwianym magią i w atmosferze niesamowitości. W uwerturze na pierwszy plan wychodzą muzycznie oddane napięcia. Nie bez powodu kompozytor zdecydował się w niej na nawiązanie do idei allegra sonatowego, w którym kontrast tematów pełni rolę formotwórczą.
Energiczny gest otwarcia grającego w unisonie tutti zostaje natychmiast zestawiony z delikatną kantyleną sekcji smyczkowej. Narracja w skrajnych Vivace prze do przodu, napędzana drobnymi wartościami rytmicznymi w akompaniamencie i ruchliwą melodią. Środkowe Andante, eleganckie i taneczne w charakterze, także zdradza pewien dramaturgiczny zamysł: miłosny dwugłos głównych partii zyskuje głębszy wymiar za sprawą wplatania w niego barw skrzypiec, oboju i fagotu. Zakończenie tej części, w którym cichy krótki motyw przerywają wybuchy głośnych akordowych pionów, zdaje się wiele mówić o wewnętrznym rozdarciu tytułowej Armidy, która na szali postawić musi wierność rozkazom i pragnienia swego serca.
Karolina Dąbek „Ruch Muzyczny"
