Jean Françaix (1912-1997)
Symphonie d’archets
W panoramie muzyki francuskiej XX wieku Jean Françaix nie należy do postaci pierwszego planu, ale jest ceniony za niezależność i wierność postawie estetycznej, pozostającej w kręgu neoklasycyzmu, z dala tak od kontemplacyjnego impresjonizmu, jak też powojennej eksperymentującej awangardy. Uczeń sławnej Nadii Boulanger, za patronów obrał Emmanuela Chabriera i Maurice’a Ravela. Jego muzyka reprezentuje wartości charakterystyczne dla mentalności galijskiej, takie jak precyzja, elegancja, klarowność, powściągliwość i naturalność ekspresji czy wrażliwość na brzmienie. W skomponowanej w tym duchu w 1948 roku Symphonie d’archets Françaix dał wyraz niechęci do techniki przetworzeniowej oraz rygorów i dramatyzmu formy sonatowej – cech kojarzonych z gatunkiem symfonii, właściwych muzyce niemieckiej. Dystans wobec gatunkowej tradycji przejawia się także w przeznaczeniu utworu dla orkiestry smyczkowej, natomiast śladem owej tradycji pozostaje czteroczęściowa forma cyklu.
• Część pierwszą rozpoczyna krótki wstęp Andantino misterioso, z melodią tematu kołyszącą się łagodnie nad nutą pedałową wiolonczeli. Następujące po nim Allegro assai wyrasta z ruchliwego, beztroskiego tematu skrzypiec, ukazującego nowe oblicza w kalejdoskopie zmiennych faktur. Muzyka płynie wartkim nurtem, by po kulminacji – z reminiscencją tematu wstępu – nieoczekiwanie rozproszyć się w kodzie.
• Część druga Andante molto faluje spokojnie w synkopowanych rytmach. Jej eksponujący harmonię temat – z czasem dopełniony przez solowe wypowiedzi altówki i skrzypiec, w których do głosu dochodzi melodia – w zakończeniu gaśnie w coraz niższych rejestrach wiolonczeli i kontrabasów.
• Cześć trzecia Scherzo to kapryśny walc, napisany z subtelnym poczuciem humoru. Szczególnie pomysłowe jest trio, w którym charakterystyczny dla tańca rytm trzech miar w takcie zostaje delikatnie odkształcony w nieregularnym metrum pięciu ósemek.
• W części czwartej Allegretto assai wesoły, bezpretensjonalny temat pełni rolę refrenu, nadając finałowi formę zbliżoną do ronda. Dla ujmujących niuansów kolorystycznych i fakturalnych tło stanowi – chwilami nieco natarczywy – ostinatowy rytm ósemkowy. Kiedy jego zasoby się wyczerpią, potoczysta narracja jakby się urywa.
Jeżeli w lekkiej, jasnej, czystej Symphonie d’archets zawarł Françaix pewną dozę nostalgii za dawnymi czasami, uczynił to w zgodzie ze swoim artystycznym credo, jakim było „komponowanie poważnych dzieł bez nadmiernej powagi”. Przede wszystkim jednak sprawił słuchaczowi przyjemność, realizując cel, którego nie wstydzi się muzyka francuska.
Ewa Wójtowicz
